W Estonii działają dwa duże browary (a zarazem przedsiębiorstwa produkujące piwa, cydry i cały asortyment różnych lekkich napojów zaczynając na oranżadach, a na sokach kończąc): Saku mający swą siedzibę w Saku niedaleko Tallinna oraz A. Le Coq mieszczący się w Tartu. Ponieważ Tartu mamy zdecydowanie bliżej niż Tallinn, to wybraliśmy się właśnie tam.
Nie była to zwykła wycieczka po muzeum piwa i browaru, czy oglądanie starych maszyn służących do warzenia piwa. Mieliśmy okazję obejrzeć całe przedsiębiorstwo od środka, zobaczyć jak warzone jest dziś piwo, jak wygląda cykl butelkowania, pakowania itd. Bardzo podobał mi się fakt, że A. Le Coq jest firmą otwartą dla zwiedzających - nasz przewodnik pozwalał nam robić zdjęcia w całym zakładzie produkcyjnym, odpowiadał na każde, nawet podchwytliwe pytania (w stylu: "A kto ma większy udział w rynku w Estonii - Saku czy A. Le Coq?", "A jakie piwo pan woli?"). Już od momentu przekroczenia progu, w nozdrza uderzył nas charakterystyczny zapach słodu i towarzyszył nam niemal przez całe zwiedzanie. I tak: przechodziliśmy się między ogromnymi kadziami z piwem, oglądaliśmy w pełni zautomatyzowaną linię do rozlewania i butelkowania napojów, a nawet wyszliśmy na taras widokowy, z którego oglądaliśmy panoramę dzielnicy Suppilinn składającej się ze starych przepięknych drewnianych domów (ciekawostka: nazwa tej dzielnicy oznacza "dzielnica zupy", a nazwy ulic pochodzą od składników zup, np. ulica Marchewkowa, ul. Groszkowa).
Po zwiedzaniu nie ominęła nas również część miła każdemu studentowi: degustacja. Dostaliśmy po plastikowym kubeczku, pan przewodnik otworzył -naście butelek różnorakich trunków i próbowaliśmy każdego po kolei. To było chyba moje ulubione muzeum w Tartu.
A że można było robić zdjęcia, to proszę bardzo - zdjęcia z wycieczki:
| Butelkowanie |
| Muzealne kadzie |
