Po męczących 16 godzinach w autobusie i zrobieniu ładnej rundki z tobołami wokół akademika jesteśmy na miejscu. Na internety będzie trzeba trochę poczekać, pewnie do końca tygodnia, gdyż ponieważ trzeba z papierami przeróżnymi powalczyć wpierwiej. Miasto urokliwe, choć póki co deszczowe.
Co do kogoś nie zagadam od czapy po angielsku to okazuje się Polakiem, co za naród. Nasze lokum dzielimy z Rosjanami i Gruzinami. Sami się domyślcie co to oznacza.
Edycja:
Pierwsze zdjęcie z Estonii, tuż po dotarciu do pokoju. Urokliwe. Proszę zwrócić uwagę na niedbale, ale jakże profesjonalnie ułożony na biurku papier toaletowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz