Tere!
Ten blog powstał w celu luźnego przedstawienia wyjazdu na Erasmusa wspaniałego tandemu składającego się z mojej skromnej osoby (Sebastian Pilarczyk) i równie skromnej Małgorzaty Mroczek. Jak wiadomo, największym wyzwaniem bloggera (tfu!) jest regularność i dyscyplina. Postaramy się im podołać przez najbliższe pół roku.Można zauważyć, że większość osób, które słyszą, że celem naszej wyprawy jest Tartu w Estonii reagują, jakby to było co najmniej tak egzotyczne miejsce, jak Sri Lanka (tyle, że pewnie gdzieś hen za kołem podbiegunowym). Tymczasem wybór tego miejsca był poprzedzony dokładną analizą i przyprawiony odrobiną szczęścia ;)
Startujemy jutro o bandyckiej godzinie 6:15 z Dworca Zachodniego w Warszawie. Podróż autobusem przewidziana jest na 17 godzin. Nic to dla nas. Muszę przyznać, że pakowanie nigdy nie szło mi tak ciężko. Pomijając bagaż podchodzący pod 50 kg, czułem zmęczenie, hmmm, psychiczne? Tak jakbym niczym Włóczykij zapakował się w torbę i ruszył w świat nie zamierzając wracać. A przecież wrócę, bo to jest mój kraj, Polska. To tylko epizod, który zepnie klamrą część mojego życia i będzie wstępem do nowej.
Co ciekawsze spakowane rzeczy:
- żurek
- grzaniec w proszku
- sosnówka i malinówka
- analiza matematyczna w zadaniach
- plakat z Marcinem Gortatem (o ten dokładnie)
To mój pierwszy wpis, dopiero się uczę, ale podążając tropem hasła tl;dr już skończę.
Dawać jakies fotki! Ino szybko :)
OdpowiedzUsuńja tam bym zabrał jakiś inny plakat :D
OdpowiedzUsuń