W sobotę z racji nadmiaru wolnego czasu postanowiliśmy wynająć samochody i jechać do Narvy, aby pozwiedzać trochę dalekiej Estonii. Sprawa nam się trochę rypła, gdy okazało się, że jest niedziela, biuro zamknięte i samochodu nie będzie. Na szczęście kapitan Owłos stanął na wysokości zadania i zaproponował wycieczkę do Põltsamaa - miejscowości zwanej estońską stolicą wina (nawiasem mówiąc, Estonia ma multum wszelakich stolic, każda na inną okazję i porę roku).
Tak natomiast wyglądało nasze zwiedzanie:
Po zwiedzaniu wybraliśmy się do niewielkiej kawiarnio-restauracji, gdzie do zamówionych dań otrzymaliśmy koszyczek z chlebem, przyprawami oraz dziwnie wyglądającą żółtą tubką z zawartością pachnącą chrzanem. Cóż, Owłos spróbował odrobinki tej tajemniczej substancji i wyglądał tak:
Kiedy już po powrocie sprawdziliśmy w Internecie co to w ogóle jest, okazało się, że to lokalna musztarda chrzanowa, bardzo ostra. Owłosowi tak się spodobało wypalanie podniebienia, że tego samego dnia kupiliśmy identyczną w sklepie.
w takim razie musisz sprowadzić nam tu tego w chuj :)
OdpowiedzUsuń