Wyszedłszy spod prysznica zostałem (wspólnie z Gosią) porwany przez Rosjan. Ubrani w gustowne piżamy rozmawialiśmy do późnych godzin nocnych o dostawach gazu i Julii Tymoszenko.
Polska myśl jest obecna również tutaj - kolega M.K. wpadł na genialny pomysł drukowania kodów kreskowych z najdroższych szklanych alkoholi, tak, aby w punkcie skupu otrzymywać najwyższą możliwą kaucję. Inżynier Karwowski lubi to.
Równie dynamicznie idą nam przygotowania do wyjazdu do Narwy. Zarezerwowaliśmy auta po godzinach pracy biura i na niedzielę. To nie może się udać, ale i tak spróbujemy. Poza tym w Narwie nic nie ma oprócz elektrowni opalanej łupkami bitumicznymi.
Udaliśmy się również na grupowe zwiedzanie miasta robiąc zdjęcia, które robią tu wszyscy. Próbki poniżej.
Za nami też pierwsza impreza organizowana przez ESN - Pub Crawl. Jej charakter bliski jest dosłownemu tłumaczeniu. Wszystkim udającym się kiedyś do Tartu polecam drink "My anus is bleeding".
Foto by Dasha Dreilikh
Oraz pozostałości z Orientation Days:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz